Zostań Alfą i Omegą

15 marca 2018 roku odbył się szkolny konkurs frazeologiczny „Zostań Alfą i Omegą”.

Uczestniczyli w nim uczniowie klasy siódmej oraz klas drugich i trzecich gimnazjum. Podczas konkursu uczniowie wykonując różnorodne zadania musieli wykazać się znajomością związków frazeologicznych pochodzących z Biblii i Mitologii a także zredagować tekst w oparciu o wybrane frazeologizmy. Uczestnicy zaprezentowali wysoki poziom umiejętności językowych a także aktorskich w konkurencji „kalambury”. Wszyscy zaangażowali się w rozwiązywanie zadań konkursowych. Zwyciężyła drużyna z klasy III B gimnazjum w składzie Julia Walencik, Dorota Rodzik, Agata Mokijewska, Adrian Kosior, drugie miejsce uzyskała klasa VII, którą reprezentowali Julia Stefanek, Walenty Małolepszy, Hubert Marciniak, Jakub Łyszcz , trzecie miejsce zdobyła drużyna z klasy II A, której przedstawicielami byli Magdalena Wolska, Aleksandra Górecka, Liwia Jeżewska, Patryk Leszczak . Serdecznie gratulujemy zwycięzcom! Konkurs przygotowały i przeprowadziły panie Małgorzata Józefacka i Wioletta Markowska.

Dziękujemy panu dyrektorowi Januszowi Raczkiewiczowi, pani Barbarze Dzikoń i panu Marcinowi Pisuli za pracę w jury.

Jednym z zadań konkursowych był „bigos frazeologiczny”. Poniżej prezentujemy najlepsze prace w tej kategorii.

Powstał Feniks z popiołów. Powiedział, że to on będzie alfą i omegą. Zrobi wszystko by wygrać i zbierze laury. Wówczas na świecie zrodzi się kraina mlekiem i miodem płynąca. Ludzie nie będą błądzić i nie znajdą się między Scyllą a Charybdą. Mój potomek, niebieski ptak, zapewni mieszkańcom Grecji olimpijski spokój. Nie nadejdą żadne plagi egipskie i nikomu włos z głowy nie spadnie. Zatrzemy ciemności egipskie. Zatem Feniks wysłał swojego syna do stajni Augiasza. Poprowadził go palec boży, by rozwiązał węzeł gordyjski. Wrócił do ojca i niestety miał dla niego hiobowe wieści. Lina była nie do przecięcia. Wydawała się być syzyfową pracą. Ojciec polecił mu mówić „kości zostały rzucone” synu. Bogowie nad tobą czuwają powiedział mu gdy wyruszył w podróż. W trakcie podróży myślał o sytuacji na świecie. Ludzkie postępowanie woła o pomstę do nieba. Nie zamierzał spocząć na laurach. Wtem został ugodzony strzałą Amora. Pomyślał o tym, by zakosztować zakazanego owocu. To nie byłby salomonowy wyrok, ale nie chciał być kozłem ofiarnym. Dlaczego mam nawracać ludzi i sypać ich głowy popiołem? To tak jakby rzucać perły przed wieprze. Ludzie zaczęli przechodzić gehennę. Niebieski ptak zszedł z drogi i przeniósł się na łono Abrahama. Na ludzi już nigdy nie spadła manna z nieba. Feniks zamienił się w słup soli. Nie osiągnął swojego celu i oddał się w objęcia Morfeusza.
Drużyna kl. III B

 

Alek chciał być alfą i omegą, zbierać laury we wszystkim. Niestety doprowadziło to do jabłka niezgody. Gdy wrócił do domu zorientował się, że jego pokój wygląda jak stajnia Augiasza, ponieważ sprzątanie to syzyfowa praca. Jego siostra ugodzona strzałą Amora przesiaduje w ciemnościach egipskich pisząc z ukochanym, natomiast jej ukochany dba aby włos jej z głowy nie spadł. Na Alka spadła manna z nieba przy pisaniu referatu, ponieważ w Internecie znalazł zakazany owoc. Na lekcji spotkał go za to salomonowy wyrok. Hiobowe wieści o synu dotarły do rodziców. Ale rodzice zachowali olimpijski spokój. Chłopak wydostał się z sytuacji jak feniks z popiołów. Kości zostały rzucone i Alka dotknął palec boży. Plagi egipskie zostały na niego rzucone. Jego zachowanie wołało o pomstę do nieba. Został kozłem ofiarnym klasy ale nie posypał głowy popiołem. Niebieski ptak zawisł nad jego siostrą i zerwała z chłopakiem. Rzuciła się na łono Abrahama a jej rodzice zamienili się w słupy soli. Alek z tego wszystkiego wpadł w objęcia Morfeusza.
Drużyna z kl. VII

 

Dzisiaj pojechaliśmy na zawody olimpijskie. Każdy zawodnik chciał zbierać laury, ale nikt nie jest alfą i omegą. Zawodnicy zachowywali olimpijski spokój lecz w finale kości zostały rzucone. Jabłkiem niezgody stała się nagroda. Ten spór był jak węzeł gordyjski. Wierzyli, że jeden z zawodników powróci jak feniks z popiołów. Ćwiczenia przed zawodami były jak syzyfowa praca. Miejscem zawodów była kraina mlekiem i miodem płynąca lecz szatnia była niczym stajnia Augiasza, prosiła o pomstę do nieba. Przed zawodami wszyscy zamienili się w słupy soli. Niektórzy spoczywali na laurach, pozostali bali się tych potyczek jak plag egipskich. Zawodnicy sądzili, że nawet po przegranej włos nie spadnie im z głowy i nie staną się kozłem ofiarnym. Przed zawodami wpadli w objęcia Morfeusza. Nazajutrz na trybunach pojawiła się dziewczyna – zakazany owoc, a my zostaliśmy ugodzeni strzałą Amora. Mieliśmy w oczach ciemności egipskie, spadło to na nas jak manna z nieba. Biegnąc przechodziliśmy gehennę. Dostaliśmy hiobowe wieści, że dziewczyna ma chłopaka. Wygraliśmy drugie miejsce i stanęliśmy między Scyllą a Charybdą.
Drużyna z kl. II A